wtorek, 14 lipca 2015

#17 Uratowana

       W nocy budziłam się wiele razy z różnych powód, jakoś w ogóle nie mogłam spać. Usnęłam dopiero gdzieś koło trzej w nocy. 

Oczami Niall'a. 

         Już od dłuższego czasu nie wiem co się dzieje z Anne. Szukam jej od tego piekielnego dnia w którym wybiegła wkurzona z domu. Strasznie żałuje, że wtedy tak późno zareagowałem. Gdy tylko doszło do mnie co sie wtedy stało, wybiegłem za nią, ale nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Byłem przerażony myślą, że mojej młodszej siostrze mogło się coś stać. Na początku sądziłem, że może poszła do jakiejś koleżanki, na przykład Claudii, ale gdy obdzwoniłem już wszystkie możliwe osoby, byłem niemal pewny, że ktoś ją porwał. Moje przekonania potwierdziły się gdy Anne nie wracała tyle do domu. Zawsze była z niej niezła buntowniczka, ale również brała pod uwagę fakt , że się martwię i wracała góra po dwóch dniach.

 Razem z chłopakami główkowaliśmy kto i po co mógł porwać moją siostrę. Było kilka opcji, które od razu sprawdzaliśmy, ale wszystkie kończyły się niepowodzeniem. Dopiero wczoraj Louis wpadł na jakąś poszlakę, mianowicie mowa tu o Liamie. W sumie to dość prawdopodobne, jeśli chodzi o niego. Z resztą ustaliliśmy, że dziś w nocy odwiedzimy starego znajomego. 
-Gotowi? - Spytałem przez słuchawkę, które wszyscy mieli, gdy podjechaliśmy pod dom Payne.
- Tak. - Niemal natychmiastowo usłyszałem głosy reszty mojego gangu. Eh bym zapomniał. W skład mojej "ekipy" wchodzi:  Louis , Ashton , Calum oraz Taylor. Tak wiem, dużo to nas nie jest, ale liczy się jakość, a nie ilość. Już po chwili dałem sygnał, że możemy zaczynać akcję, a wszyscy w pośpiechu opuścili swoje samochody. Jako pierwszy szedłem ja, w końcu to moja siostra i muszę ją odzyskać za wszelką cenę. 
Najpierw uważnie rozejrzałem się dokoła domu, czy przypadkiem nikt nas nie obserwuję, po czym ostrożnie podszedłem do drzwi nasłuchując. Z tego co wywnioskowałem albo nikogo nie ma, albo już śpią, bo w środku jest grobowa cisza. Machnąłem ręką do chłopaków, po czym najciszej jak umiałem otworzyłem drzwi wejściowe swoim sposobem. Rozejrzałem się ponownie, lecz znów droga była czysta, więc szybkim krokiem weszliśmy do środka. Rozdzieliśmy się i zaczęliśmy sprawdzać wszystkie pomieszczenia. Dom do małych nie należał, ale również nie do willi, więc w miarę szybko zbadaliśmy nowy teren.  Sprawdziłem kilka pomieszczeń, ale w żadnym nie było mojej siostry. Podszedłem pod ostatnie możliwe drzwi i cicho je uchyliłem. 

Bingo. 

Gdy tylko wsadziłem głowę do środka dostrzegłem Anny przytuloną do ciała nikogo innego jak oczywiście Liama. Podszedłem bliżej by zobaczyć jej spokojną twarz. Tak strasznie mi jej brakowało.. 
Delikatnie odkleiłem jej ciało od Payne i również ostrożnie wziąłem ją na ręce. Wyglądała na bardzo wykończoną, była blada, dokładnie tak jakby znów mało lub nawet wcale nie jadła. Coraz bardziej zaczynam się martwić. Dałem znać reszcie, że znalazłem ją i mogą się wycofywać. Sam również skierowałem się prosto do wyjścia. Jak na razie nie mam zamiaru mścić się na chłopaku który porwał moją siostrę, ponieważ dla mnie najważniejsze jest, że w końcu ją odzyskałem, a przynajmniej na chwile obecną najważniejsze. Delikatnie ułożyłem ją na tylnych siedzeniach mojego bmw i8 i ruszyłem z powrotem do naszego prawdziwego domu. Podczas drogi kilka razy spojrzałem na smacznie śpiąco Anne, tak strasznie tęskniłem za nią... 

Oczami Annabelle

Obudziły mnie promienie słoneczne, które przedzierały się przez lekko odsłoniętą zasłonę. Powoli uchyliłam jedno oko, by potem zrobić  to samo z drugim. Niemal krzyknęłam wystraszona gdy zorientowałam się, że to nie jest pokój Liama,w którym ostatnio cały czas spałam. Wstałam natychmiastowo rozglądając się po pomieszczeniu i aż zrobiło mi się słabo gdy dostrzegłam, że jestem we własnym pokoju. Nie miałam pojęcia jak to się stało. Powoli otworzyłam drzwi i wyszłam cichutko "badając" teren. Ten dość krótki czas w którym mieszkam z Liamem nauczył mnie, aby nigdy nikomu nie ufać, nie znając do końca jego zamiarów. Zeszłam powolnym krokiem na dół, gdzie znajdowałam się kuchnia oraz salon. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy na jednej z kanap zobaczyłam siedzącego Nialla. W szoku zakryłam usta dłonią, aby nie pisnąć ze szczęścia. Brat zaalarmowany moją obecnością wstał odruchowo i podszedł do mnie, po czym mocno przytulił. 
- Anne przepraszam cię...Tak strasznie się bałem o ciebie. - Wyznał po chwili, a ja nie wiedziałam co powiedzieć. To wszystko było jak piękny sen z którego nie chciałam się nigdy obudzić. 
- Ja też. - Przyznałam cicho, łamiącym się głosem. 
- Shh, już wszystko dobrze. Jestem tu. - Niall próbował mnie uspokoić, choć ja sama nie wiedziałam nawet co się ze mną dzieje.
-J-ja myślałam, ż-że już nigdy nie wrócę do domu... - Myślałam, że zaraz się rozpłaczę, to niewiarygodne uczucie. 
- Ale jesteś. Anne już wszystko jest dobrze.
- Nie, Niall. Nie jest. - Wydukałam nieskładnie. Nie chciałam, żeby się mną przejmował, ale również nie pasowało mi, że przyjął to tak lekko. Moje uczucia po prostu były bardzo mieszane, nienawidzę takich sytuacji. 
Niall zaprowadził mnie na kanapę, abym usiadła, po czym sam również zajął miejsce obok mnie. 
- Opowiesz mi co się stało? - Spytał, a w jego oczach można było dostrzec lekki strach oraz troskę. 
Przez chwilę zawahałam się, nie wiedziałam nawet jak zacząć. 
- Ja wtedy co wybiegłam.. - Zaczęłam uważnie pacząc na jego reakcję, wydawał się skupiony. - biegłam tak długo, aż całkowicie opadłam z sił i usiadłam na ławce żeby odpocząć. Emocje tak mną zawładnęły, że już po chwili cala moja twarz była mokra od łez, a w głowie zaczęło mi się kręcić. Chciałam tylko zregenerować trochę siły, aby wrócić z powrotem do domu, ale wtedy pojawił się Liam... - Znów urwałam wypowiedziawszy jego imię. Niall cały się spiął gdy tylko o nim wspomniałam. 
- Co się potem działo? - Wycedził przez zęby. 
- O-on zaproponował, że mnie odwiezie do domu. 
- A ty się zgodziłaś. - Prychnął widocznie nie rozumiejąc mojego zachowania.  
- Nie chciałam, ale strasznie nalegał... zresztą źle czułam, nie myślałam racjonalnie. - Wyjaśniłam broniąc się od mojej głupoty. 
- Jak to się stało, że nie zorientowałaś się, że nie jedziecie do domu? 
- Zasnęłam w samochodzie. - Wypaliłam i widząc minę Niall'a, bałam się, że zawiódł się na mnie. Nie byłam na niego zła, nawet w najmniejszym stopniu o to, że tak "komentuję" moje wspomnienia. Wiem, że bardzo zależy mu na mnie, a ja tylko stwarzam niepotrzebne problemy. 
- Gdy się obudziłam, byłam już u niego w domu. 
- Zrobił ci coś? - Nagle spytał brat, jakby bojąc się odpowiedzi. Wiem, o co dokładnie mu chodziło. 
- Nie do końca. 
- Co masz na myśli? 
- Raz próbowałam uciec.. ale nie udało mi się. Wtedy on mnie złapał i.. 
- A to skurwiel. 
Powiedziawszy to znów przybliżył się do mnie i opiekuńczo przytulił. Strasznie brakowało mi jego uścisków i tych dociekliwych pytań. Oprócz jego, nie mam nikogo na tym świecie dla kogo mogłabym żyć. 
- Kocham cię, Niall. - Wyznałam bliska płaczu. 
- Też cię kocham, aniołku. - Poczułam, że się uśmiecha. Przez jego słowa zrobiło mi się cieplej na sercu. Rzadko mówimy sobie te dwa bardzo ważne wyrazy, a to duży błąd. W końcu nie wiadomo gdzie ani kiedy rozstaniemy się na zawsze...

środa, 1 lipca 2015

#16 Normalność.

     Znów nie wiedziałam jak mam się właściwie zachowywać. Z Liamem bywa różnie, a ja nie chciałam wpaść w jego sidła.
- Mamy jakieś plany na dziś? - Spytałam ostrożnie wypatrując jego reakcji.
- Raczej nie. - Odpowiedział najnormalniej w świecie. - Może dziś ty wymyślisz plany. - Po chwili usłyszałam jego propozycję. - Byleby było to coś wykonalnego w twojej sytuacji. - Dodał widząc moją reakcję.

 Może on wcale nie jest taki zły. 

Przez chwilę myślałam co takiego możemy porobić w tym dużym domu, ale na nic ciekawego nie wpadłam. 
- Wymyśliłaś coś? - Dobiegł mnie głos Liama, lecz w tym samym czasie gwizdek w czajniki "odezwał się", więc wstałam i zrobiłam sobie herbatę.
- Może obejrzymy jakiś film? - Zaproponowałam sama nie do końca zadowolona z tej opcji. Aczkolwiek Liam wydał się całkiem chętny na moje słowa.
- W porządku. - Zgodził się ze mną z lekkim uśmiechem. Od rana jeszcze ani raz na mnie nie naskoczył i wydawał się całkiem normalny. Może ten dzień nie będzie taki zły, jak poprzednie. W końcu pech chyba też miewa kiedyś wolne, no nie?
- Zrobię śniadanie, a ty wybierz jakiś film. - Wskazał dłonią półkę na której był wiele różnych repertuarów. Przytaknęłam delikatnie i udałam się do salonu. Stanęłam przed wspomnianym już przedmiocie i zaczęłam przeglądać filmy po kolei, czytając ich krótkie opisy z tył opakowania. Większość z nich to były horrory, a pozostałe to filmy akcji. Na szczęście od zawsze uwielbiałam adrenalinę, więc to nie był dla mnie problem. Po dłuższym szukaniu odpowiedniego utworu wybrałam znany raczej wszystkim film "Szybcy i wściekli 7". Moim ulubionym aktorem jest Paul Walkier i nawet pomimo nieszczęsnej śmierci nadal dla mnie jest najlepszy. Położyłam przygotowany film na stole i usiadłam wygodnie na kanapie. Po dość krótkim czasie do pomieszczenia wszedł Liam z dwoma talerzami zawierającymi porcję jajecznicy.
- Wybrałaś film? - Spytał stawiając talerz przede mną.
- Tak. - Odpowiedziałam wskazując płytę leżącą na stole. Chłopak spojrzał na nią, a później na mnie jakby nie dowierzał, jednak nic się nie odezwał. Usiadł obok mnie i zaczął jeść śniadanie. Zrobiłam to samo jednakże z widocznym opóźnieniem. Dopiero gdy obydwoje skończyliśmy jeść, Liam podszedł do DVD i włożył wybraną płytę. Poprawiłam się na swoim miejscu gdy ujrzałam napisy początkowe. Przez cały film w ogóle nie odezwaliśmy się, oglądałam w skupieniu repertuar, który sama wybrałam. W momencie gdy Dom miał tak jakby wypadek myślałam,że on serio nie żyję, przez co w moich oczach zgromadziły się łzy. Nie wyobrażałam sobie śmierci jednego z moich ulubionych bohaterów nawet we filmie. Nagle Liam spojrzał na mnie jakby z troską.
- Czemu płaczesz? - Na prawdę tak trudno jest się domyślić?
- Nie płaczę, tylko.. no myślałam, że on umarł... - Wskazałam na ekran, a chłopak roześmiał się. Spojrzałam na niego urażona jego zachowaniem. Gdy tylko zauważył mój wzrok natychmiastowo przytulił mnie do siebie. Uśmiechnęłam się nieśmiało przez jego gest. Film nadal trwał, a ja oglądałam go wtulona w wysportowany tors Liama. Gdy utwór się skończył chłopak wstał, aby wyłączyć telewizor, bo znudziło nam się już oglądanie.

3 godziny później... 


Aktualnie leżymy z Liamem na łóżku w naszej sypialni i zastanawiamy się co zrobić, aby zabić nudę.
- Może zagramy w dziesięć pytań? - Zaproponował chłopak z dziwnym błyskiem w oku.
- No możemy. - Zgodziłam się niechętnie. Coś czuję, że będzie mnie pytał o bardziej prywatne rzeczy niż: jaki jest twój ulubiony kolor.
- Ja zaczynam. - Oznajmij siadając po turecku na przeciwko mnie. - Jakie jest twoje marzenie?
- Hm.. zawsze chciałam zostać pisarką.. - Przyznałam nieśmiało. Liam jakby nie dowierzał, w sumie nie dziwie się mu. Jeszcze nikomu nie powiedziałam, że piszę.
- Teraz ja. - Zakomunikowałam nim chłopak zdążył się odezwać. - Ile masz w ogóle lat? - Tak, wiem głupie pytanie, ale ja na prawdę nie mam pojęcia w jakim on jest wieku. Liam zaśmiał się, ale odpowiedział.
- 23. - Wow sześć lat starszy.. rodzice by mnie zabili za spotykanie się z tak starszym facetem, ale... ani nie ma tu moich rodziców, ani nawet z nim nie jestem z własnej woli.
- Tyle co mój brat. - Przyznałam analizując wszystko.
- Taa. - Przytaknął jakby w ogóle nie zainteresowany tym co do niego właśnie powiedziałam. - Co piszesz?
- Wiersze. - Nie chciałam dążyć tego tematu, ale niestety musiałam odpowiadać szczerze, takie zasady tej gry.
- Dużo było tu takich przede mną? - Liam spojrzał na mnie uważnie badając moją twarz.
- Co masz na myśli mówiąc "takich"?
- Nie z własnej woli.
- Nie. Jesteś jedyna. - Gdy to powiedział poczułam się tak dziwnie, nie wiem jak to opisać.
- Miałaś kiedyś chłopaka? - Teraz kolei Liama.
- Tak.
- Dlaczego z nim nie jesteś?
- Teraz moje pytanie. - Przypomniałam, na co chłopak się skrzywił. - Dlaczego tu jestem?
Wiem, moze trochę za szybko, ale muszę wiedzieć.
- Do zemsty. - Odparł najnormalniej w świecie. - Dlaczego z nim nie jesteś?
- Okazał się skończonym chujem. -  Dla mnie to dość wrażliwy temat, nie chcę w ogóle o nim wspominać.
- Na kim chcesz się zemścić?
- Na twoim bracie.
Nadal nie wiem co takiego Niall mu zrobił, że chciał się na nim zemścić.
- Dziewica? - Spytał, a moje policzki mocno się zarumieniły.
Przytaknęłam lekko głową.
- Tak myślałem.
- Dlaczego chcesz zemścić się na Niallu?
- Rewanż. - Odpowiedział wymijająco. - Jak nazywał się twój chłopak?
- Luke. - Jego imię wypowiedziałam z niesmakiem. Liam na to imię dziwnie jakoś zareagował.
- Hemmings?
- Tak.
- Ty wiesz kim on w ogóle jest? - Spytał jakby zły.
- J-ja...
- Hemmings należy do jednego z niebezpieczniejszych gangów, nawet sobie nie wyobrażasz jak on traktuje kobiety. - Wysyczał z pogardą.
- Wiem. - Powiedziałam cicho. Liam nagle spojrzał na mnie jakby nie dowierzając.
- Skrzywdził cię? - Nie wiedziałam czy powinnam się przyznać, że mnie bił czy pozostawić to bez odpowiedzi.
-O-on.. tak.
- Uderzył cię, czy.. - Przerwałam mu nim skończył.
- Przecież mówiłam ci, że jestem dziewicą.
- No tak. To chociaż tyle. - Wtedy Liam podszedł do mnie i przytulił mnie opiekuńczo. Czułam się wtedy bezpieczna, chociaż wcale nie powinnam.
- Dziękuję. - Powiedziałam cicho, tak że ledwie mógł mnie usłyszeć.
- Za co?
- Że mnie rozumiesz. - Po tych słowach wtuliłam się w niego mocniej. Jeszcze na tyle pytań nie znam odpowiedzi, ale jak na razie nie mam siły ani większej chęci aby odrywać się od chłopaka. Z tego co wywnioskowałam jemu też do tego nie było prędko.
________________________________________________________
Nie wiem jak wam, ale mnie ten rozdział tak średnio się podoba, aczkolwiek nie mam siły aby go poprawiać, wybaczcie.
Zauważyłam też, że aktywność na blogu znacznie spadła, co mnie martwi... no ale trudno, mam nadzieję, że wkrótce poprawi się i będzie coraz więcej czytelników :))
Podsyłajcie mi również swoje ff do zakładki "spam", chętnie poczytam i skomentuję.
Udanych wakacji i do następnego :**

sobota, 27 czerwca 2015

#15 Znajomi

     Kiedy się obudziłam było już ciemno. Strzelam, że trochę spałam... Z zewnątrz było słychać czyjeś głosy. Zaciekawiona wyszłam z pokoju i pokierowałam się za dźwiękiem rozmów, który doprowadził mnie do salonu. W pomieszczeniu znajdował się Liam wraz z dwoma innymi chłopakami. Zawstydzona chciałam się wycofać, ale niestety Liam zdążył mnie dostrzec.
- O śpiąca królewna wstała.
Zaśmiał się zwracając na mnie uwagę reszty. Pozostali chłopcy zmierzyli mnie wzrokiem oblizując przy tym seksownie wargę. Lekko się przestraszyłam widząc ich nastawienie co do mnie.
- Chodź tu do nas. - Zachęcił Liam gestem ręki. Chcąc nie chcąc  usiadłam obok Liama, który natychmiastowo objął mnie ramieniem.
- Anne, to Zayn i Harry. - Przedstawił mi ich wskazując odruchowo dłonią.- Chłopaki to jest Annabelle. -Kontynuował. Obydwoje uśmiechnęli się do mnie zadziornie, co mnie zniesmaczyło.
- Jesteście razem? - Doszedł do mnie głos, jak sądzę, Zayna. Spojrzałam na niego spod ukosa.
- Nie. Oczywiście, że nie. - Powiedziałam pewna swoich słów. Poczułam, że Liam ściska mnie bardziej do siebie, co mnie zdziwiło. Boję się, że będzie zły na mnie i znów zrobi mi coś czego bym bardzo nie chciała.
- Więc co robisz u niego w domu? - Nadal dopytywał Zayn. Tak bardzo chciałam powiedzieć mu prawdę, ale nie wiedziałam czy oni wiedzą wszystko o życiu Liama. Nie chciałam oberwać.
- Jest moją dziwką. - Gdy to usłyszałam myślałam, że zaraz mu przywalę. Jak on tak śmiał!? Chłopaki spojrzeli na mnie tak jakby Liam właśnie dał im pozwolenie na pieprzenie mnie.
- Chyba w snach. - Wysyczałam pełna złości.  Chciałam wstać, ale Liam skutecznie mnie powstrzymał.
- Kochanie, to tylko żart. - Powiedział i zaśmiał się pod nosem.
- Nie śmieszny. - Skwitowałam krótko. Mam dość jego dziecinnego zachowania. Jest starszy ode mnie, a zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak.
Nagle zauważyłam jak Harry wyciąga całą zgrzewkę piwa i podaje każdemu po jednym. W pewnym momencie spojrzał na mnie pytająco. Już chciałam się odezwać, ale wyprzedził mnie Liam.
- Ona nie pije. - Powiedział pewny siebie.
- Ależ pije. - Oburzyłam się, w tej chwile to ja wyglądałam jak małe dziecko. Liam spiorunował mnie wzrokiem, ale nie odebrało mi to odwagi. Przecież chyba nic mi nie zrobi przy swoich kolegach, no nie?
- Dlaczego nie pozwolisz jej się napić? - Zdziwił się Harry.
- Harry. Ona jest niepełnoletnia. - Zachowywał się jakby danie siedemnastolatce jednego piwa było przestępstwem. A nawet jeśli, to jest to Liam Payne. Gówno mu zrobi policja, bo sama się go boi i spieprza gdy tylko go widzi. Jedynie Zayn siedział i nic się nie odzywał, obserwował całą tą sytuację z ciekawością wymalowaną na twarzy.
- Jakbyś nigdy nie dał dziewczynie alkoholu. - Powiedział sarkastycznie Harry, wywracając przy tym oczami.
- Ona nie jest taka jak tamte. - Gdy Liam to powiedział, nie wiedziałam co o tym myśleć. Te słowa mogły wiele znaczyć, aczkolwiek ja nie miałam pojęcia o co chodziło chłopakowi. Spojrzał na mnie niepewnie, po czym widząc moje maślane oczka, znów się odezwał. - No dobra, ale tylko jedno piwo. Rozumiemy się Styles? - Powiedział to z groźbą w głosie, jednak Harry nic sobie na to nie zrobił. Podał mi zimne piwo i uśmiechnął się wesoło. Podziękowałam cicho i oparłam się z powrotem o wysportowany tors Payne'a. Gdy to zrobiłam usłyszałam cichy jęk chłopaka, który wydobył się wprost do mojego ucha, przez co po całym ciele przeszły mnie dreszcze.

Podobno w dobrym towarzystwie czas mija bardzo szybko i wtedy również tak było. Nim się obejrzeliśmy było już dawno po północy. Gdybym była teraz w domu, Niall byłby wściekły, że jeszcze nie śpię wiedząc, że jutro miałabym iść do szkoły. Aczkolwiek nie jestem u siebie, a tu nie chodzę do szkoły, lecz powiem wam szczerze, że wolałabym już chodzić do tej głupiej budy niż całe dnie spędzać z Liamem...
Harry dotrzymał swojej obietnicy i nie dał mi więcej niż jednego piwa. Właściwie to nie wiem po co Payne tak  strasznie się przejmował .tą sprawą z alkoholem. Fakt, może nie jestem jeszcze pełnoletnia, aczkolwiek już nie raz opiłam się tak, że nie mogłam nawet na nogach ustać sama. W końcu gdy się mieszka z samym bratem, którego ciągle nie ma w domu, to robi się różne rzeczy. Nigdy nie należałam do typowych "grzecznych dziewczynek". Z tego wszystkiego nawet nie mam pojęcia kiedy usnęłam...


      Obudziły mnie promienie słoneczne przedostające się przez lekko uchylone okno. Leniwie otworzyłam oczy i spostrzegłam, że jest  już po 12. Ostatnio bardzo dużo śpię, ale jakoś mi to nie przeszkadza. W końcu i tak nie mam tu nic innego do roboty. Tak bardzo chciałabym wrócić do domu, albo chociaż dowiedzieć się co słuchać u Nialla. Martwię się o niego. Spojrzałam podejrzliwie w bok, lecz nikogo tam nie zastałam. Spałam sama, wiec ciekawe co z Liamem. Chociaż nie, nie obchodzi mnie to. Po dłuższym czasie rozmyślania, postanowiłam wreszcie wstać i ogarnąć się. Skierowałam się do łazienki i rozebrałam, a następnie weszłam pd ciepły strumień wody. Pod prysznicem spędziłam sporo czasu, całe ciało myłam powoli i starannie. Nigdzie mi się nie spieszyło. Gdy już wyszłam i okryłam się szczelnie ręcznikiem, usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi wejściowych, a następnie kroki w głąb domu. Nawet nie wiedziałam, że Liama nie było. Może dlatego obudziłam się sama. Tylko ciekawi mnie gdzie on był, nie bał się zostawić mnie samą, przecież mogłam uciec. Szybko wytarłam całe ciało i ubrałam w wcześniej przygotowane ubrania. Gdy wykonałam  wszystkie podstawowe czynności, opuściłam łazienkę i udałam się w poszukiwaniu chłopaka. Ostrożnie zeszłam z dość stromych schodów i pokierowałam się do kuchni, gdzie znalazłam Liama popijającego kawę.
- Hej. - Przywitałam się nieśmiało. Liam spojrzał na mnie zaalarmowany moją obecnością, po czym lekko się uśmiechnął.
- Chcesz kawy? - Spytał zerkając w stronę ekspresu do kawy.
- Nie, dzięki. - Odmówiłam grzecznie, lecz Liam nadal patrzył na mnie pytającym wzrokiem. - Nie lubię kawy. - Wyjaśniłam krótko, na co ten przytaknął. Postanowiłam jednak zrobić sobie herbaty, więc nastawiłam wodę w czajniku na gaz i usiadłam na przeciwko Liama.
- Gdzie byłeś rano? - To pytanie nawiedzało moje myśli już od dłuższego czasu. Chłopak spojrzał na mnie jakby trochę zdziwiony moim bezpośrednim zapytaniem.
- Musiałem coś załatwić. - Odparł wymijająco. Stwierdziłam, że nie będę brnąć dalej w ten temat i po prostu odpuściłam. Liam wydawał się wdzięczny, że nie ciągnęłam dalej tej myśli.

czwartek, 11 czerwca 2015

#14 Przeprosiny.

                   Nagle poczułam jak Liam kładzie mnie na czyś miękkim, z tworzywa wywnioskowałam, że to łóżko. Najlepiej żeby teraz zostawił mnie samą, abym mogła spokojnie iść spać. Wtuliłam się w przyjemną poduszkę i starałam zasnąć. Natychmiast otworzyłam ozy gdy niespodziewanie poczułam jak chłopak odpina mi spodnie. Przestraszyłam się i to poważnie. Po tym co mi wcześniej pokazał mogłam się spodziewać wszystkiego. Liam chyba zauważył mój niepokój, bo postanowił się odezwać.
- Spokojnie. - Powiedział zsuwając ze mnie spodnie. - Będzie ci wygodniej. - Wytłumaczył najnormalniej w świecie. Ulżyło mi i to bardzo. Przełknęłam ogromną gulę w gardle i ponownie zamknęłam oczy. Liam zdjął również ze mnie górną część odzieży, a zastąpił ją swoją o wiele za dużą na mnie bluzką. Gdy już myślałam, że to wszystko i mogę wreszcie normalnie odpłynąć, usłyszałam cichy głos chłopaka.
- Trzeba odkazić rany. - Nie miałam już siły na te całe bawienie się z dezynfekcją. Nic mi nie będzie do jutra, przecież to tylko pobicie, a nie drastyczny wypadek.
- Jutro. - Wybełkotałam sennie chcąc, aby się już ode mnie odczepił. Liam spojrzał na mnie groźnie, przyglądając się w skupieniu każdemu centymetrowi mojego ciała.
- No dobra, rano. - Westchnął zrezygnowany. Otworzyłam oczy by spojrzeć na chłopaka, który właśnie wybierał sobie bokserki. Pewnie idzie wziąć prysznic. Mnie też by się przydał. Pomyślałam pół we śnie.Po około dziesięciu minutach poczułam, że materac lekko się ugina, co sygnalizowało, że Liam już wrócił. Pewnym ruchem przyciągnął mnie do siebie i położył swoje dłonie na moim brzuchu. Każdy jego dotyk sprawiał mi ogromny ból, ale wolałam nie przyznawać się do tego. Byłam tak wyczerpana, że wystarczyła dobra pozycja, aby pochłonęła mnie otchłań marzeń.

Rano. 

Jakoś nie mogłam spać w nocy, ciągle coś mi przeszkadzało i rozpraszało mnie, a ból praktycznie każdej części ciała w niczym nie pomagał. Obudziłam się jako pierwsza, Liam nadal smacznie spał. Wyglądał tak słodko i niewinnie, a zarazem seksownie.... STOP.

Anne, o czym do cholery myślisz!? To właśnie on jest odpowiedzialny za całe zło, które na ciebie 
 spadło.

Kłóciła się moja wewnętrzna "ja"chciałam wstać lecz ogromny ból brzucha przeszkodził mi w tym. Z moich ust wydobył się przeraźliwy jęk rozpaczy, który obudził Liama. Zrezygnowana z powrotem opadłam na łóżko.
- Wszystko okej? - Spytał zagubiony chłopak.
- Nie kurwa, nie jest okej. - Powiedziałam zła na cały świat, a już w szczególności na niego.
- Czyżbyś się nie wsypała?
- Jak mogłam się kurwa wsypać, skoro dosłownie każda część mojego ciała jest tak poobijana, że aż boję się spojrzeć w lustro. - Wyznałam nadal poirytowana.
- Ah tak. Trzeba to odkazić. - Powiedział wstając i wyszedł do łazienki.
- Co? - Spytałam samą siebie, ale dopiero po chwili przypomniałam sobie wczorajszą rozmowę.

[...  - Trzeba odkazić rany. - Nie miałam już siły na te całe bawienie się z dezynfekcją. Nic mi nie będzie do jutra, przecież to tylko pobicie, a nie drastyczny wypadek. 
- Jutro. - Wybełkotałam sennie chcąc, aby się już ode mnie odczepił. Liam spojrzał na mnie groźnie, przyglądając się w skupieniu każdemu centymetrowi mojego ciała. 
- No dobra, rano. - Westchnął zrezygnowany...]

Leżałam "grzecznie" czekając na powrót chłopaka. Mam nadzieję, że nie będzie boleć... Po krótkiej chwili Liam wrócił z wszystkimi potrzebnymi rzeczami.
- No to od czego zaczynamy? - Spytał jakby miało to być zabawne. Chyba nie oczekiwał na to odpowiedzi, ponieważ niemal od razu wziął się za odkażanie mojej twarzy.Następne były ręce i nogi. Gdy mnie dotykał czułam przyjemne iskry w tym miejscu, a już w szczególności na odsłoniętym brzuchu. Gdy skończył poczułam lekki zawód.
- Chodź na śniadanie. - Polecił jakby nieobecny. Delikatnie przytaknęłam głową i powoli wstałam, kierując się za nim do kuchni. Liam przygotował naleśniki, które niemal od razu zjadłam. W końcu od dłuzszego czasu nie miałam nic w ustach.
- Anne, ja.. przepraszam. Trochę mnie poniosło wczoraj. - Przyznał spuszczając ze mnie wzrok. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
- No co ty nie powiesz. - Zakpiłam z jego wypowiedzi.
- Anne ja nie chciałem doprowadzić cię do takiego stanu, no ale kurwa uciekłaś mi. To też twoja wina.
- No oczywiście, że moja wina. - Powiedziałam wymachując rękoma. - Gościu czy ty bierzesz pod uwagę to, że mnie porwałeś?
- Nie wymądrzaj się. - Pouczył mnie.
- Jasne. - Prychnęłam i poszłam do kuchni nalać sobie coś do picia. Gdy to robiłam nagle poczułam ręce Liama na mojej talii. Próbowałam je zrzucić, ale ucisk był zbyt mocny. Szybkim ruchem obrócił mnie w swoją stronę i namiętnie pocałował. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje, to wszystko było takie gwałtowne. Choć był to nieplanowany pocałunek muszę przyznać, że podobał mi się. Czułam przyjemne motyle w dole brzucha, których już dawno nie doświadczyłam. Oczywiście było to głupie i niedorzeczne, przecież to mój porywacz. Oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy zabrakło nam powietrza. Automatycznie oblizałam wargi, a Liam zaśmiał się pod nosem.
- Podobało ci się? - Spytał z chytrym uśmieszkiem.
- Co to w ogóle miało znaczyć? - Spytałam z wyrzutem.
- A czy to musiało coś znaczyć? - Znów ta jego pewność siebie, doprowadza mnie to do szaleństwa.
- A wiesz co? Daj mi święty spokój. - Powiedziawszy to udałam się do "swojego" pokoju. Dlaczego życie musi być takie pogmatwane... przydałaby się porządna instrukcja obsługi. Położyłam się wygodnie na łóżku i rozmyślałam o tym dziwnym uczuciu, które towarzyszyło mi podczas pocałunku.

Czy ja czuje coś do Liama? 

Sama nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tylko, że to bardzo prawdopodobne. W końcu ja lubię popełniać błędy. Tak byłam pochłonięta monologiem, który prowadziłam wewnątrz, że nawet nie zorientowałam się, kiedy usnęłam. Musiałam być bardzo niewyspana lub po prostu te emocje mnie przerosły. Podobno sen jest dobry na wszystko.

środa, 27 maja 2015

#13 Kara

- Ja tylko chciałam wrócić... - Nie byłam w stanie skończyć tego adnia, przez ogromny ból brzucha. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ten chuj znowu mnie uderzył.
- Co ci kurwa mówiłem szmato!? - Warknął zły moim zachowaniem, ale przecież ja nic nie zrobiłam...
- Widzę, że lubisz być bita. Nie potrafisz nawet obronić. - Spojrzał na mnie z obrzydzeniem oraz pogardą. - Jesteś nic nie warta, tak samo jak i twój brat. - Splunął od niechcenia.
- Odpierdol się od mojego brata. - Wreszcie wzięłam się w garść i odpysknęłam. Jak śmie tak mówić o Niall'u?
- Nawet nie potrafisz wykonać prostego polecenia, żeby się nie odzywać. - Co raz bardziej był wkurzony, a moje zachowanie w niczym mi nie pomagało.
- Nie jestem psem żeby wykonywać twoje rozkazy.
Syknęłam oburzona.
- Co kurwa!? Ty chyba nie wiesz kim ja jestem! - Powiedział przybliżając się do mnie.
- Oh doskonale wiem. - Tutaj zrobiłam pauzę, po czym kontynuowałam. - Największa męską dziwką jaką kiedykolwiek spotkałam.
Odparłam z wyższością.
- Jak mnie nazwałaś? Powtórz. - Zażądał zły. Ups. chyba uszkodziłam jego wielkie ego.
- Ogłuchłeś? Powiedziałam, że jesteś męską dziwką, frajerze.

Po tych słowach wszystko działo się już bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy jego pięść zetknęła się z moją twarzą, brzuchem oraz innymi częściami mojego drobnego ciała. Ból był niemiłosierny i właściwie wszędzie. Z czasem wydawało mi się, jakby Liam walił na oślep, po to tylko, aby sprawić mi jak najwięcej bólu. Nie muszę już chyba wspominać, że chłopak był ze trzy razy silniejszy ode mnie. Nie sądzę aby nawet połowa z jego mocy zaszczyciła mnie w tej chwili.

- Może to cię nauczy trochę szacunku do mnie, dziwko! - Krzyczał, gdy zadawał kolejne ciosy. Jak dla mnie było tego zdecydowanie za dużo. Moje oczy zaczęły się same powoli zamykać, a ciało zaprzestało jakichkolwiek ruchów. Byłam wykończona. Nie tylko fizycznie, jak i psychicznie. Nikt nigdy tak mnie nie potraktował. Czułam się jak nic nie warte gówno.

Bo nim właśnie jesteś.

Odzywał się głos wewnątrz mnie.
- Hej! Co tu się dzieje? - Nagle do moich uszu dobiegł głos jakiegoś staruszka. Widocznie dostrzegł tę sytuację. W sumie nie dziwie się, Liam tak wrzeszczał, że chyba pół ulicy obudził.
- Nie twoja sprawa staruszku. - Syknął Payne w jego stronę, ale mężczyzna nie dawał za wygraną.
- Coś ty zrobił z tą biedną dziewczyną... - Nawet nie byłam świadoma co ma na myśli. Moje oczy były zamknięte, gdyż nie miałam siły ich otworzyć. - Dzwonie po policję. - Oznajmił zdesperowany.
- Nigdzie nie dzwonisz. - Zaprzeczył oschle Liam. - Już stąd idziemy.
- Ale ta dziewczyna jest w poważnym stanie. - Zawahał się. Serio? Aż tak źle ze mną?
- Zajmę się nią. - Nie wiem co Payne miał na myśli, ale nie byłam nawet w stanie odezwać się. Jedyne co mogłam to słuchać i prosić o łaskę Liama, choć jego to wolałabym już nigdy nie widzieć. Nagle poczułam silne ręce owijające się wokół mojej talii. Chwile później byłam już niesiona, jak sądzę przez Liama.
- Żyjesz? - Spytał nagle. Nie wiem czy kpił sobie ze mnie, czy nie. Czy kurwa nie widać? Lekko przytaknęłam głową, nawet nie wiedziałam czy to dostrzegł.
- Myślę, że następnym razem już mi nie uciekniesz. Chyba, że byś chciała powtórkę, lecz nie sądzę żebyś to przeżyła. - Usłyszałam jego wredny głos, na co aż mnie dreszcze przeszły. Chłopak chyba to zauważył, bo cicho zachichotał z mojej reakcji. Chciałam żeby mnie zostawił w spokoju. Już po chwili usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwierania zamka w drzwiach.

No nareszcie. Wiem, że jestem gruba jak świnia, a co za tym idzie ciężka, no ale dlaczego tak długo to trwało? 
_______________________
Hej, co wy na to, abym zaczęła pisać nowe/kolejne opowiadanie? Tylko, że tym razem bardziej o rzeczach nadludzkich typu wampiry, wilkołaki czy nawet jakieś wiedźmy. Nigdy takiego jeszcze nie napisałam, a oczytałam się dość dużo i mnie się podobają, tylko teraz pytanie do was - czy bylibyście zainteresowani takim fanfiction? 

wtorek, 19 maja 2015

#12 Spacer.

        Zbliżała się już godzina 20, a na zewnątrz panował mrok. Głowa cały czas mnie bolała...przydałby mi się krótki spacer. Aktualnie siedziałam na parapecie w "swoim" pokoju i wdychałam świeże powietrze. Nagle wpadłam na pomysł, więc ostrożnie zeszłam z mojego siedliska i udałam się w poszukiwaniu Liama.
- Liam? Liam! - Wołałam go z nadzieją, że odpowie wreszcie. Nie chciałam wchodzić do pokoi, ponieważ mogłam za to oberwać. Po krótkiej chwili z sąsiedniego pomieszczenia wyszedł chłopak.
- Co jest? - Spytał gdy mnie zobaczył.
- Bo ja mam prośbę... - Spojrzałam na jego duże oczy, po czym kontynuowałam. - Poszlibyśmy na spacer? Do małego parku tuż obok domu. - Zaproponowałam, a Liam zrobił zniesmaczoną minę. - Prooszę. - Nudziłam jak małe dziecko.
- No dobra. - Powiedział w końcu spuszczając wzrok.- Ale będziesz mi winna przysługę. - Dodał, a mnie wmurowało. Payne chyba dostrzegł mój niepokój, bo kontynuował. - Spokojnie, skarbie. Nie zgwałcę cię. - Powiedział uśmiechając się. No nie byłabym tego taka pewna. Liam jest do wszystkiego zdolny i tego się właśnie obawiam.
- Na prawdę, Anne. Gdybym chciał cię przelecieć, to myślisz, że potrzebowałbym twojej zgody?- Zakpił wyraźnie. - Zrobiłbym to nawet tu i teraz. - Dokończył, a mnie trochę obrzydziło to. Pomimo tego wszystkiego co Liam mi... wyznał, jedno pytanie mnie gnębiło.
- Dlaczego? Dlaczego nie zrobisz tego tu i teraz? - Chłopak spojrzał na mnie zdezorientowany, ale ta niepewność szybko minęła.
- Ponieważ cię szanuje. Powiedział, a mnie znów wmurowało, tylko że tym razem ze zdziwienia i może nawet wkurzenia. Po tym wszystkim jak mnie upokarzał, bił czy wyzywał ma czelność mówić, że ma do mnie szacunek?

 Psychiatryk czeka, panie Payne. 

- Poczekam na ciebie, aż będziesz gotowa i sama będziesz chciała. - Wyznał śmiertelnie poważny.
- Nie wiem czy to kiedyś nastąpi. - Wymknęło mi się. Spojrzałam na niego ciekawa reakcji, ale nic nie zrobił. Nawet mogłabym powiedzieć, że posmutniał? Nie rozumiem dlaczego uważał, że z własnej woli prześpię się z moim porywaczem i do tego stracę dziewictwo. Nie byłam z tych dziewczyn, które marzyły o "pierwszym razie" wśród świec i róż, ale z przestępcą też nie chciałam stracić czegoś tak.. ważnego.
- Idziemy na ten spacer? - Spytałam wreszcie. Chce wrócić w końcu do domu, do Nialla, do szkoły nawet chciałabym wrócić. Brakuje mi rozgadanej Claudii i wkurzających nauczycieli. Chce po prostu normalne życie, na ile to przynajmniej możliwe.
- Tak chodźmy. - Odparł bez przekonania i ruszył w stronę drzwi. Przed wyjściem chwycił swoją skórzaną kurtkę i sweterek, który nie wiem skąd wyczasnął, podobnie jak ubrania dla mnie.
- Nie chce żebyś była chora. - Powiedział ubierając mi sweterek. Ah jaki dżentelmen. Gdy tylko upuściliśmy dom Liama, chłopak objął mnie ramieniem i poprowadził w stronę małego lasku.Wieczorem bardzo ładnie to wszystko wyglądało. Zupełnie inaczej niż w blasku słońca. Lekki, mroźny wiaterek powitał moje ciało przez co słabo zadrżałam. Na szczęście Liam tego nie zauważył.
- Usiądziemy? - Zaproponowałam gdy zbliżaliśmy się do ławki.
- Jasne.
- Ale tu ładnie. - Skomentowałam otaczający nas krajobraz.
- To prawda, choć widziałem lepsze miejsca. - Podsunął zamyślony. - Mogę cię kiedyś w nie zabrać. - Dodał po chwili. Uśmiechnęłam się na jego słowa.
- To miłe. - Powiedziałam nagle, nawet nie wiem czemu.
- Wiele mogę zrobić dla ciebie. - Wyznał patrząc w moje oczy. Nie wiem czy to miało jakieś drugie dno, ale to przyjemne słowa dla moich uszu. To dziwne, raz Liam potrafi być miły, troskliwy, uprzejmy ; a raz jest kompletnym frajerem, agresywny, bipolarny.
Chyba nigdy go nie zrozumiem. 
- Rozprostuje nogi. - Oznajmiłam powoli wstajać i uważnie obserwując reakcję Liama.
- Okej. - Chodziłam chwile w jedną i drugą stronę, co było dosyć wkurzające, aż w końcu wyczułam dobry moment i jak piorun rzuciłam się w  ucieczkę. Nie wiedziałam gdzie jestem dlatego biegłam na oślep. Byleby uwolnić się od niego. Nim Liam zorientował się co się stało, byłam już kawałek od niego. Biegłam tzw. zygzakiem, między drzewami aby szybciej go zgubić, ale on nie przegrywał. Mogłam się tego spodziewać. Już powoli brakowało mi sił i zaczęłam stopniowo zwalniać. W tym momencie przeklinałam moją słabą kondycje. Gdy wiedziałam, że nie dam rady już dalej biec schowałam się za konarem dużego drzewa. Niestety kroki Payne nadal nie ustawały, a nawet coraz to głośniej je słyszałam. Serce biło mi jak jeszcze nigdy.
- Anne wyjdź. Przecież cię widzę. - Nagle usłyszałam jego głos gdzieś bardzo blisko. Nie czekając na nic wstałam i znów chciałam uciec, lecz zostałam popchnięta w skutek czego wylądowałam na brudnej ziemi.
- Co ty sobie kurwa wyobrażasz!? - Warknął na mnie wściekły.

No właśnie. Co ja sobie myślałam. 

Szybko wstałam i już miałam coś powiedzieć w swojej obronie, ale nie pozwolił mi.
- Oh zamknij się mała suko. - Przyznam szczerze. Przeraziłam się nie na niby.

środa, 13 maja 2015

#11 Głód.

            Obudziłam się przez deszcz uderzający w okno nad moją głową. Przetarłam zaspane oczy i leniwie usiadłam. Gdy rozejrzałam się po pomieszczeniu wszystko do mnie wróciło. Pogoda była okropna, choć dla mnie to i tak bez różnicy. Nagle poczułam duży głód, w końcu nie jadłam już od dawna. Nie wiedziałam czy poszukać kuchni czy lepiej poczekać tu na Liama. Po 10 minutach zastanawiania się, zdecydowałam się na zejść na dół. Cicho wstałam z wygodnego łóżka i wyszłam zza drzwi pokoju, aby dostać się do kuchni. Mój brzuch nieustannie burczał na myśl o jedzeniu. Zeszłam schodami w dół i rozejrzałam się, aż natrafiłam na miejsce które szukałam. Podeszłam tam nie zwracając uwagi na nic innego, chciałam po prostu zjeść coś, cokolwiek. To dosyć dziwne jeśli chodzi o mnie. Jeszcze niedawno miałam dość duże problemy z... anoreksją oraz bulimią. Jakiekolwiek jedzenie sprawiało mi ogromną trudność. Wyleczyłam się z tego tylko dzięki mojemu bratu, który praktycznie na siłę wpychał we mnie jedzenia. Wtedy byłam wściekła na niego, lecz teraz wiem, jak bardzo mi pomógł.

 Wracając do teraźniejszości...

Uchyliłam lekko lodówkę i dostrzegłam jogurt wiśniowy, który od razu sobie wzięłam. Znalazłam również małą łyżeczkę i zaczęłam go konsumować Gdy już skończyłam i wywaliłam pusty pojemnik poczułam parę silnych rąk na mojej talii. Gwałtownie się odwróciłam wpadając na złego Liama.
- Co ty tu robisz? - Spytał wpatrując się w moje oczy.
- J-ja byłam głodna. - Wyjąkałam cicho. Ten chłopak mnie przerażał.
- I dlatego postanowiłaś sama szperać mi po domu?
Był zły i to bardzo, tylko nie wiem czemu. Przecież nie zrobiłam nic złego.
- Byłam głodna. - Powtórzyłam z nadzieją, że mnie zrozumie. Już raz mnie uderzył, jakoś nie bardzo chce powtórkę.
- Chuj mnie to obchodzi! - Krzyknął, mocniej wbijając palce w moją talię. Skrzywiłam się z bólu.
- Czemu taki jesteś? - Spytałam lekko skrępowana. Nie wiem czy to był dobry pomysł.
- Bo kurwa jestem i chuj ci do tego mała suko! - Znów podniósł głos, popychając mnie przez co potknęłam się i przewróciłam na zimne panele. Spojrzałam na niego z obrzydzeniem, a ten tylko wzruszył ramionami.
Wstałam powoli nie patrząc na niego i stanęłam obok stołu przy którym jeszcze niedawno jadłam jogurt.
- A teraz wypieprzaj na górę.  - Rzucił na odwecie i odwrócił się do mnie tyłem. Co to ja kurwa psem jestem, czy jak!?
- A jak nie to co?
- Nie chcesz wiedzieć. - Odparł beznamiętnie.
- A może jednak chce..?
Tak, wiem. Pakuje się w tarapaty, ale nie dam sobą tak pomiatać. Nie jestem zwierzęciem.
- Igrasz z ogniem, Annabelle. - Ostrzegł sucho wypalając mnie na wylot swym przerażającym spojrzeniem.
- Dlaczego trzymasz mnie tutaj wbrew mojej woli? - Spytałam zrezygnowana.
- Odpowiedź jest prosta. - Powiedział jak gdyby nigdy nic nadal patrząc na mnie. - Bo z własnej woli nie zostaniesz. - Dokończył z szyderczym uśmieszkiem.
- A dziwisz się? - Spytałam drwiąco.
- Tak.
- Liam.. ja mam rodzine... - Zaczęłam, ale nie dane było mi skończyć.
- Bzdura. Wcale nie masz rodziny. - Skąd on to wie?
- Ale mam brata, który znaczy dla mnie o wiele więcej niż możesz sobie to wyobrazić.
- Kto? Masz na myśli Horana, który ukrywa przed tobą kim na prawdę jest? - Zadrwił widocznie rozbawiony moim poprzednim zdaniem.
- Każdy ma tajemnice. - Broniłam swojego brata.
- Ale nie każdy zataja takie rzeczy przed własną siostrą. - Miał dobre argumenty, ale nadal nie zamierzałam się poddać.
- Widocznie miał dobry powód. - Odparłam oschle.
 Po tych słowach nagle wyszedł z pomieszczenia, nawet nie wiem gdzie. Stałam tam nadal bacznie obserwując jego poczynania.

Po krótkiej chwili Liam wrócił z piwem w ręce i znów stanął na przeciwko mnie. 
- Masz charakter. - Oznajmił nagle przemierzając wzrokiem całe moje ciało, po czym dodał. - Podoba mi się to. - W pierwszym momencie przeszedł mnie dziwny dreszcz, ale gdy spojrzałam w jego oczy nie czułam lęku czy zdenerwowania. Czułam się jakby wszystkie emocje, wypłynęły ze mnie, nic nie czułam. Żadnych uczuć. Pustka.
- Jesteś bardzo podobna do swojego brata. - Stwierdził nagle.
- Wiem to. - Powiedziałam pewna siebie. Nie jest pierwszą osobą, która mi to mówi.
- Zadziorna jak zawsze. - Skomentował z chytrym uśmieszkiem.
- Taka się urodziłam. - Odparłam z lekkim rozbawieniem. Ta cała sytuacja z punktu widzenia osoby "trzeciej" mogłaby być całkiem komiczna. Nim się obejrzałam Liama już tu nie było, a mianowicie siedział w salonie i oglądał mecz z piwem w dłoni. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, po krótkim monologu zdecydowałam się podejść do niego i zobaczyć jak sytuacja dalej się rozwinie. Powolnym jak zawsze krokiem przysiadłam się na kanapie w odpowiedniej odległości od niego. Spojrzałam na ekran z lekka znudzona tym co aktualnie jest wyświetlane. Mecz grał Real z Barcą, dwa "rywale" w tej lidze sportowej. Niall zawsze był za Realem, dlatego i ja za nim byłam. To nie ta, że odgapiam od niego czy coś w tym stylu, tylko po prostu te całe kluby, mecze itd. to nie coś co mnie interesuje.
- Chcesz piwo? - Z zamyśleń wyrwał mnie głos Liama. Spojrzałam na niego nie pewnie.
- Jasne. - Odpowiedziałam w końcu. Przecież to tylko jedno piwo. Nic mi nie będzie.
- Trzymaj. - Podał mi szklaną butelkę, którą chwile wcześniej otworzył. Upiłam łyk i o dziwo smakowało mi.
- Dlaczego usiadłaś tak daleko?  - Liam zadał kolejne pytanie wskazując na przestrzeń między nami.
- Tu mi wygodnie. - Odparłam beznamiętnie.
- Mogę cię zapewnić, że przy mnie będzie ci jeszcze wygodniej. - Powiedział z tym chytrym uśmieszkiem.
- Dzięki, ale jednak nie skorzystam. - Odpowiedziałam pewna siebie.
- To nie było pytanie, słońce. - Znów ten głupi uśmiech. Ahh jak ja nienawidzę tego człowieka, doprowadza mnie do szału...
Za kogo on się ma, hm? Ah no tak. Za mojego porywacza.
Niechętnie przysunęłam się bliżej, lecz nie tak jak on pokazywał.
- Hej, spokojnie. Nie gryzę. - Ale bijesz, frajerze. - Chodź do mnie.
Zażartował wyciągając ręce w geście przytulenia kogoś. No chyba śnisz. Przybliżyłam się i znów wpatrywałam się w ekran przede mną, zupełnie nie zwracając uwagi na Liama. Nagle poczułam silne dłonie oplatające moją talię i przysuwające jeszcze bliżej Payne.
- Mnie się nie odmawia. - Syknął wprost do mojego ucha, po czym przegryzł jego płatek. Zadrżałam z uczucia jakie mi wtedy towarzyszyło. Nadal próbowałam niewzruszenie oglądać mecz, ale liam co chwile mi przeszkadzał.
- Liam, możesz przestać? Proszę. - Powiedziałam zrezygnowana. Byłam zmęczona, w ogóle źle się czułam. Jednakże za wszelką cenę nie chciałam pokazywać ani mówić o tym Liamowi. Ciekawe co u Nialla... Chciałbym wrócić do domu. Niestety przy nim jest to niemożliwe. Przynajmniej na razie.
___________________________________________________________________
Hejka. Długo coś nie pisałam do was nic takiego.. hm.. osobistego. Głównie to z tego powodu, że mam taką zasadę. - Jeśli nie mam nic ciekawego do powiedzenia, to po prostu się  nie odzywam. ;)
Tzn. Teraz w sumie też nie mam nic takiego do powiedzenia, ale cii...
Więc jak tam u was moi kochani czytelnicy? Szybkim krokiem zbliżają się wakacje, wiec to najwyższy czas, aby popoprawiać oceny :D Tak bardzo cieszę się, że wreszcie opuszczam mury gimnazjum i wkraczam w świat zatytułowany "liceum", ktoś z was również kończy w tym roku gimbaze? :)
Powodzenia z ocenami i w ogóle szkołą i do następnego :**